Cztery najgorsze rzeczy w blogach parentingowych

Cztery najgorsze rzeczy w blogach parentingowych

Naprawdę tak jest! i oczywiście wiem, że to tylko moja wina, bo jestem od nich totalnie uzależniona. Uwielbiam czytać strony pisane przez młode mamy i co chwila znajduję inne, nowe. Wiele z nich dostarcza mi ciekawych i kreatywnych pomysłów na spędzanie czasu z dzieckiem.  To właśnie z nich uczę się szyć, czy tworzyć cuda dla dziecka, ale niektóre z nich rujnują mi obraz macierzyństwa i wpędzają w doła. Bo doprawdy nie wiem jak one to robią….

Ład i porządek

Matki blogerki mają w domach ład i porządek. Ja od samego rana, gdy dziecko nie idzie do żłobka walczę by mieć ciąg komunikacyjny-pokój, kuchnia, łazienka. Zabawki są wszędzie. Ba! nie tylko zabawki. Ida do perfekcji opanowała otwieranie szafek i wyciąganie z nich interesujących ją przedmiotów. Ostatnio hitem jest zabawa pastą do zębów, nie muszę chyba pisać jak wygląda podłoga, czy szafka w łazience.

Idealne zabawy

Internetowe mamusie tryskają entuzjazmem na myśl o zabawie z dzieckiem. Nie wiem, może ze mną coś jest nie tak, może to przemęczenie materiału, ale na samą myśl, że siódmy raz z rzędu mam ustawiać wieżę z kubeczków, którą moje dziecko niszczy dostaję ciarek na plecach. Oczywiście staram się codziennie wymyślać coś nowego, innego, ale ile można?!. Gramy w piłkę, budujemy z klocków, ale póki co każda z tych zabaw cieszy jedynie przez pierwsze 7 minut, później dziecko domaga się innych atrakcji, a w domu co chwila wymyślać coś innego. Bawimy się też lalkami, przebieramy je, kładziemy spać do łóżka, czy sadzamy na nocnik, ale to znów jedynie kilka minut..co robić później z dzieckiem? Czekam z utęsknieniem na poprawę pogody i by choróbska nas opuściły! Byśmy mogły więcej czasu spędzać na dworze. Liczę na to, że uda mi się rozładować tam nadmiar dziecięcej energii i w domu będzie spokojniej..

Moje modne dziecko

Dzieci internetowych mamusiek są ubrane niczym z reklam odzieżowych marek. Wszystko współgra ze sobą, kolorystycznie i stylowo. Kurcze jak one to robią?! Moje dziecko często chodzi w domu w bodziaku i rajstopach, bo tak jej najwygodniej. Ze skarpetkami walczy i nieustannie je ściąga, więc ratujemy się rajstopkami! i o zgrozo, często są one w kwiatki, czy misie, a bodziak w inne wzorki. Czy nie nadaję się na matkę? bo moje dziecko nie zawsze wygląda jak z żurnala?! czy coś ze mną nie tak, że ubieram dziecko tak by było jej wygodnie, a nie by był efekt wow?! może jednak nie powinnam pisać bloga i publikować zdjęć, skoro nie mogę poszczycić się ubrankami samych znanych marek?

Niczym szef kuchni

Mamusie codziennie chwalą się starannie przyrządzonymi posiłkami, które oprócz tego, że są świeżo przyrządzone, to jeszcze wyglądają jak z restauracji. Jak one to robią? Ja kiedy jestem z Idą sama w domu, to cieszę się jak cokolwiek uda mi się ugotować, a o dekorowaniu posiłków nawet nie myślę. Często gotuję obiad na dwa dni, bo zwyczajnie nie chce mi się codziennie stać w garach, wolę wykorzystać tę chwilę na ciepłą kawę, czy „inne luksusy”.

Jak one to robią? naprawdę mnie to zastanawia, jak udaje im się łączyć pracę-bo blog to dla wielu z nich praca, (wiele godzin przed komputerem, robienie i obróbka zdjęć, to naprawdę ciężka praca) z wychowaniem małego dziecka i prowadzeniem domu? Czy jest to kwestia organizacji, a może ich dzieci to anioły, które nie chorują? czyżby istniała, aż tak wielka niesprawiedliwość?

Dodaj komentarz